Dzisiaj jest 27/03/2017

Artykuły:

Ile liberalizmu, ile konserwatyzmu

1. Nigdy nie byłem w sporze z konserwatystami. I liberałom, i konserwatystom zależy na silnym społeczeństwie, państwie, które jest protektorem wolności ludzi i wspólnot, mocnych instytucjach i na odpowiedzialności jednostki za swoje czyny.
I liberałowie i konserwatyści wierzą w ludzi i ich umiejętności, wierzą w obywateli i ich zdolność do współpracy. Dlatego mogła powstać Platforma, […]

1. Nigdy nie byłem w sporze z konserwatystami. I liberałom, i konserwatystom zależy na silnym społeczeństwie, państwie, które jest protektorem wolności ludzi i wspólnot, mocnych instytucjach i na odpowiedzialności jednostki za swoje czyny.

I liberałowie i konserwatyści wierzą w ludzi i ich umiejętności, wierzą w obywateli i ich zdolność do współpracy. Dlatego mogła powstać Platforma, dlatego nazwała się obywatelską. Na pytanie więc ile liberalizmu, ile konserwatyzmu odpowiadam - ile trzeba.

2. Jestem natomiast w ostrym sporze z IV Rzeczpospolitą i w konsekwencji z tymi konserwatystami, którzy to przedsięwzięcie popierają. Uważam bowiem, że IV RP to państwo samo dla siebie, Polska oderwana od Polaków, Polska, która szkodzi Polakom.

- IV RP to reżim, w którym władza poniża obywateli, poniża człowieka. Eksponuje małość człowieka. Małość względem ideału, ale przede wszystkim - bo taki jest rzeczywisty cel tej operacji - względem władzy. Ta praktyka to wielki przekręt i gwałt na społeczeństwie.

Przekręt ponieważ rzeczywistym celem jest tu partykularny interes władzy. Jak wyjaśniają architekci IV RP chodzi im o odzyskanie utraconej autonomii państwa wobec społeczeństwa, autonomii polityki, o restytucję polityki. Chodzi o to, aby państwo nie musiało kierować się tylko interesem obywateli, ale też swoim własnym. Do tego trzeba ludzi pomniejszyć, poniżyć, wykazać jak są ułomni. Jak niski jest ich interes, który nie może być przecież - z natury wysokim - interesem państwa. Ten przekręt trzeba koniecznie obnażyć i twardo zwalczać. Nasza polityka, nasze państwo jest tu, w Atenach, a nie na Olimpie. Politycy nie są naszymi bogami, ale pracownikami. Płacimy im pensje, a nie należne daniny.

Ta praktyka to też gwałt na społeczeństwie. Tworzy problem, z którym społeczeństwo nie może sobie poradzić, krzywdzi to społeczeństwo, rani, osłabia. Aby poniżyć ludzi IV RP ocenia ludzi tylko wedle ich grzechów, nie dostrzega ich dobrych czynów, ani nie stara się podliczyć bilansu. Nikt nie zasługuje na jej uznanie, nawet Władysław Bartoszewski. Tworzy klimat, w którym życie blisko siedemdziesięcioletniego mężczyzny może zostać podsumowane w gazetowym tytule “Arcykapuś”. Jeśli tak miałby wyglądać sąd ostateczny to strach umierać.

Tak ludzie nie postępują. Życie jest złożone moralnie. W każdym z nas jest i dobro, i podłość. Rodzina oceniająca swoich członków tylko wedle grzechów musi się rozpaść. Podobnie każda inna wspólnota. Co zrobią Polacy, gdy IPN umieści na swoich listach milion nazwisk? Wykluczą spośród siebie milion rodzin?

- IV RP to reżim, który używa metod przejętych od reżimów totalitarnych.

Zastraszanie: tworzenie atmosfery niepewności, tak aby obywatel był pokorny, niepewny (publiczne rzucanie podejrzeń, insynuacje, mnożenie służb specjalnych, obsadzanie przedsiębiorstw ludźmi służb, obowiązek samooskarżania się, obowiązek wyznania winy lub niewinności pod groźbą utraty pracy, oczekiwanie samokrytyki).

Polowania na czarownice: wyszukiwanie winnych zamiast dokonywania potrzebnych zmian (WSI, lekarze, kolejni prezesi w przedsiębiorstwach państwowych).

Represyjność prawa: połączenie prokuratury z policją, próby podporządkowania sądów, domniemanie winy, Rzecznik Praw Obywatelski działający jak prokurator lustracyjny.

Gwałcenie prywatności: żądanie deklaracji dotyczących poglądów.

Straszenie wrogiem zewnętrznym: sugerowanie obiektywnej, niezmiennej, genetycznej niechęci Niemców do Polaków.

Szczucie jednych na drugich: wykształciuchy -mohery, agenci-niezłomni, kosmopolici-patrioci, układowy-uczciwi, hołota - młodzi, inżynierowie - humaniści.

- IV RP to reżim, który osłabia pozycję Polaków w świecie. O tej sprawie nie mogę mówić bez żalu i złości. Cele strategiczne zastąpione zostały przez ideologię, uprzedzenia i stereotypy. Dwie z rządzących partii reprezentują przeciwników członkostwa w Unii Europejskiej, trzecia - eurosceptyków. W konsekwencji w kraju, w którym poparcie dla integracji europejskiej jest powszechne, polityka zagraniczna nie jest realizacją tego poparcia, ani interesu narodowego, ale odczuć najbardziej zamkniętych środowisk.

Rezultaty są tragiczne: dyplomacja i rozmowy zastąpione zostały przez oświadczenia i ultymatywne deklaracje, obiecująca pozycja Polski w regionie, w Europie i w świecie topnieje jak kostka lodu na słońcu. Narasta groźba marginalizacji w wyniku podjęcia przez zniechęconych partnerów działań na rzecz Europy różnych prędkości lub zmiennej geometrii.

3. Platforma wniosła swój wkład w powstanie groźnego i niegodziwego reżimu IV RP.

Nie przyszedłem tu oskarżać, ani pouczać. Nie taka jest moja rola. Ale trzy błędy obciążające hipotekę Platformy muszę wymienić:

- Poddanie wymogom (choćby były one tylko formalne) prawa do wypowiedzi publicznej. Partii obywatelskiej nie wolno podejmować żadnych negocjacji ani czynić żadnych kompromisów w sprawie wolności słowa.

- Oddanie naukowców i dziennikarzy na łaskę i niełaskę organów zależnych od prokuratora generalnego. Te grupy społeczne muszą być całkowicie niezależne, nawet gdyby miały być najbardziej zwariowane, odlotowe. Ich niezależność jest większą wartością niż ich skład lub wyniki ich pracy. Dla partii obywatelskiej powinno to być oczywiste.

- Podporządkowanie stosunków zagranicznych potrzebom wyborczym. To nasz lider poderwał posłów na nogi w symbolicznym geście nieżyczliwości wobec Niemców. To inny nasz lider rzucił fatalne w skutkach hasło “Nicea albo śmierć”. To nasz czołowy ekspert raportował o rosnącym poparciu Polski w sporze o “Niceę”, podczas gdy była ona od początku do końca całkowicie samotna. Wszystko to po to, aby pokazać patriotyzm Platformy Obywatelskiej. Tych kilka punktów zdobytych dzięki tym zabiegom nie wartych było krzywdy, jaka została wyrządzona polskiej polityce zagranicznej. PO nadal tkwi w tym błędzie lansując osobliwą propozycję “pierwiastka kwadratowego”.

4. Błądzić- ludzka sprawa. Byle błąd rozpoznać i skorygować. Oto wyzwanie przed którym stoi PO. Dlatego przyszedłem do Państwa prosić i apelować - pokażcie Polakom, że Platforma ich nie opuściła.

Świat nie należy już do umundurowanych, solidarnych narodów, ale do ludzi godnych, dumnych, świadomych własnej wartości. Tylko tacy są kreatywni. Tylko tacy potrafią współdziałać z innymi. Tylko tacy tworzą wielkie dzieła. Tylko tacy też są bezpieczni. Swój podstawowy obowiązek zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa współczesne państwo wypełnia nie poprzez systemy ochronne, nie poprzez programy solidarności, nie przez działania wzmacniające wspólnotę, ale wspomagając talenty i wysiłek jednostek.

Polacy są dziś w dobrej formie i w dobrym stanie ducha. Optymistyczni, pełni nadziei i wigoru. Zrozumieli kapitalizm i rynek, oswoili Europę. To jest czas dla ambitnych marzeń i wielkich planów. Potrzebują przywódców, którzy uwolnią ich energię, poderwą ich - jak mówi Janusz Palikot - do prawdziwego lotu. Czego najmniej potrzebują, to nadętych belfrów, moralizatorów, którzy chcą ich ściągnąć w dół, pokazać jacy są mali, jacy moralnie koślawi.

Platforma może poderwać Polaków do prawdziwego lotu. Ale musi potępić zasady i praktyki IV RP. Jasno i kategorycznie. I wyraźnie stanąć po stronie człowieka. Powtórzyć za Wisławą Szymborską, która wyjaśniając “ukąszenie” socjalizmem powiedziała “kochałam naród, a powinnam była kochać człowieka”.

PO może być wspólnym domem bardzo wielu ludzi różnych orientacji pod warunkiem, że wszyscy oni kochają człowieka. Zwolennicy IV RP do nich nie należą.

Dodany: 14 kwiecień, 2007
Css Xhtml