Dzisiaj jest 23/06/2017

Artykuły:

Ośmiorniczki? Kosztują tyle, co kiełbasa.

Jestem rozczarowany Platformą, dlatego z niej wystąpiłem. W pewnym momencie zgubiła sens swojego istnienia, swojej misji. Spodziewałem się, że prezydent Komorowski może ucierpieć z powodu złej formy PO. I wykrakałem - mówi Andrzej Olechowski, w rozmowie z red. Agnieszką Niesłuchowską dla ” Faktu”.

Fakt: Donald Tusk jest mściwy?

Andrzej Olechowski: Mściwym bym go nie określił. Ale do hojnych też nie należy. Jest klasycznym liderem, który wycina konkurencję.

Aleksander Kwaśniewski twierdzi – co wynika z ujawnionych przez tygodnik „Do Rzeczy” taśm, że jest wyjątkowo mściwy.

- Myślę, że sam również mógłby to o sobie powiedzieć. Kultura polityczna w Polsce preferuje samców alfa i wymaga bezwzględnego kilerstwa.

Odczuł pan na swojej skórze mściwość Donalda Tuska, gdy zrywał pan z PO i nie szczędził jej krytycznych uwag?

- Nie, bo nie stawiałem się, to nie w moim stylu. Byłem raczej ofiarą niezrozumienia moich priorytetów w polityce. Nigdy nie zależało mi na partyjnym przywództwie, dlatego niepotrzebnie wypychano mnie z Platformy.

Tusk jest nadal samcem alfa? Jest autorem decyzji podejmowanych przez Ewę Kopacz?

- Myślę, że Ewa Kopacz konsultuje się z nim. To naturalne. Donald Tusk ma od niej większe doświadczenie i wiedzę.

Ewa Kopacz rządzi od dziewięciu miesięcy. Jak ocenia pan ten czas?

- Ewa Kopacz jest teraz bardziej pewna siebie, sprawia wrażenie kompetentnej, sprawnej i szybkiej. Czego nie można powiedzieć o rządzie. Jak był, tak jest bezbarwny.

Rekonstrukcja gabinetu nic nie dała?

- Jestem pod wrażeniem nowego ministra zdrowia, jego energii i pomysłów. Ale na cztery miesiące przed wyborami można co najwyżej zrobić make up, a nie operację plastyczną.

Wciąż pozostaje wrażenie, że w PO pokutuje myślenie: nic się nie stało.

- To prawda. Dlatego wciąż brakuje mi odpowiedzi na podstawowe pytanie: dlaczego w 2015 roku mam głosować na Platformę? Nie wystarczy powiedzieć: jesteśmy nieźli. Ludzie chcą zmian, chcą usłyszeć dokąd PO chce ich poprowadzić.

Ewa Kopacz straszy, że nie dopuści, byśmy mieli drugą Grecję. To będzie słowo-klucz kampanii przed jesiennymi wyborami?

- Grecja wraca. Jeszcze przed przystąpieniem do UE wiele osób ostrzegało aby nie iść grecką droga. Dziś widzimy, jak opłakane mogły być skutki. Dobrze, że ten wymowny przykład wrócił do naszej debaty politycznej.

Możemy podzielić los Greków?

- PiS, tak jak Syriza Greków, Fides Węgrów czy AKP Turków może nas wyprowadzić na manowce, na margines gospodarczy i polityczny Europy. Od 1989 roku Polska konsekwentnie zmierza do głównego nurtu europejskiego, do centrum Europy. PiS jest partią Polaków, którzy z tego kursu są niezadowoleni – Polaków nieufnych wobec zachodnich wartości i kultury, zgorszonych zachodnimi „eksperymentami” w rodzaju równouprawnienia kobiet, in vitro, związków partnerskich, obawiających się konkurencji zachodnich firm. Boję się, że ewentualne rządy PiSu zawrócą nas z dotychczasowej drogi, która przyniosła nam imponujący awans materialny i cywilizacyjny.

Ile będzie nas kosztował pomysł powrotu do starego systemu emerytalnego?

- Wygląda na to, że liczby podawane przez Beatę Szydło podczas konwencji w Katowicach są mylne. To żenujące, że duża partia prezentuje szacunki, które są podważane przez specjalistów. A już kompletnie kompromitujący wydaje mi się pomysł dopisania pytania o emerytury do referendum. Jaki jest sens pytać ludzi czy chcą krócej pracować? Co to w ogóle za pytanie?

Jarosław Kaczyński mówi, że dane są prawdziwe.

- Pan Kaczyński, po pierwsze nie jest ekspertem, po drugie zbyt często mijał się z prawdą, aby jego zapewnienia brać poważnie. Wystarczy przypomnieć jego tłumaczenia ws. odezwy do Rosjan, brania środków uspokajających lub zapewnień, że nie będzie premierem, gdy jego brat wygrał wybory prezydenckie.

Kopacz czy Szydło? Kto wypada lepiej?

- Kopacz wypada dobrze, lepiej niż niektórzy się spodziewali. Podzielam jednak wrażenie, że drepcze pół kroku za Szydło. Nie bez przyczyny PO zmieniła swoją pierwszą ławkę, zaprzęgła młodych.

Podobają się panu Ci młodzi?

- Wolę twarze młodsze niż starsze.

Na ujawnionych taśmach, były prezydent mówi, że nie będzie zdziwiony, jeśli okaże się, że „bardziej kumaci, przedsiębiorczy faceci z ekipy Tuska kręcą lody”, ponieważ „władza demoralizuje”. Czyli i ci młodzi mogą mieć coś na sumieniu…

- Gdybym był Aleksandrem Kwaśniewskim, pamiętałbym, co mówił o nim przed laty Józef Oleksy. Wziąłbym to sobie do serca i nie wypowiadał się źle o innych bez twardych dowodów. A gdybym miał takie dowody, poszedłbym z nimi do prokuratury.

Pan też stołował się w restauracjach, w których nagrywano polityków?

- U „Sowy” nie. W Amber Room bywam. Ale nie mam pojęcia czy mnie nagrano.

Jest strach?
- A cóż za tajemnice albo kompromitujące informacje mogę przekazywać w rozmowach? Nie jestem plotkarzem.

Bronisław Komorowski ma nowy plan na życie. Zakłada polsko-ukraiński instytut. Zrealizuje się?

- Myślę, że chce przede wszystkim stworzyć sobie jakieś logistyczne zaplecze. To jeszcze stosunkowo młody człowiek, więc wiele może zrobić. Zaintrygowało mnie to, że być może będzie ubiegał się o miejsce w senacie. Zachęcałbym go do tego. Szkoda by było, gdyby przestał pracować dla państwa.

Szkoda panu również Radosława Sikorskiego?

- Jestem rozczarowany, że zatopiono głównego architekta polityki zagranicznej ostatnich niełatwych lat. Przyniósł Polsce wiele korzyści i prestiżu.

Zgubiła go pycha.

- Nie wiem czy to kwestia pychy, czy oksfordzkiego wychowania. On jest – jak się mawia - od innej małpy. I to niektórych irytuje. Przykleiły się do niego te „ośmiorniczki”, ale ktoś słusznie zauważył, że ich kilogram kosztuje ok. 30 zł. To tyle, co lepsza kiełbasa, żaden luksus.

Już trzy lata temu mówił pan: PO jest martwa, totalnie rozmazana. Co pan powie za cztery miesiące? Będzie się pan wstydził, że założył pan kiedyś partię, która przegrała z takim kretesem?

- Jestem rozczarowany Platformą, dlatego z niej wystąpiłem. W pewnym momencie zgubiła sens swojego istnienia, swojej misji. Donald Tusk, który uformował dzisiejszą Platformę, postawił na skuteczność i profesjonalizm. W partii zamarły dyskusje programowe, stała się – jak to określa Marek Jurek – przedsiębiorstwem wyborczym. Od pewnego czasu ostrzegałem, że w Platformie źle się dzieje, a wybory mogą być trudne, a nawet tragiczne. Spodziewałem się, że prezydent Komorowski może ucierpieć z powodu złej formy PO. I wykrakałem. Ale mimo mojego rozczarowania nie życzę jej przegranej.

Rozmawiała Agnieszka Niesłuchowska

Dodany: 8 lipiec, 2015
Css Xhtml